Jump to content

Jak urządzić wnętrza w stylu rustykalnym, które naprawdę oddychają

From Dumlaxjävel wiki


Kiedy pierwszy raz wchodziłam do mojego nowego mieszkania, miałam wrażenie, że surowe ściany krzyczą o przytulności. Wnętrza w stylu rustykalnym to dla mnie nie tylko deski na podłodze i len na poduszkach. To sposób na ucieczkę i połysku, który otacza nas w biurach i galeriach handlowych. Pamiętam, jak sąsiadka powiedziała, że takie aranżacje są tylko dla domów z ogrodem. Nic bardziej mylnego - w bloku z lat 60. też da się złapać ten klimat. Klucz leży w fakturach: szorstki tynk, nieheblowane drewno, ręcznie robiona ceramika. Nie musicie kupować antyków z drugiego końca Polski. Czasem wystarczy stary stół po babci pomalowany na biało i gruby, lniany obrus.



Zaczęłam od sypialni, bo to tam najłatwiej przemycić naturę. Postawiłam na łóżko z pojemnikiem na pościel, które ma 180 cm szerokości i stelaz listwowy z giętej bukowej sklejki. Na nim materac piankowy o gęstości 35 kg/m3, który nie zapada się po miesiącu. To konkretne rozwiązanie uratowało mnie przed bałaganem z kocami, które wiecznie leżały na krześle. W rustykalnej sypialni liczy się harmonia, ale też praktyczność. Zamiast plastikowych organizerów wstawiam wiklinowe kosze. Zamiast metalowych ram - sosnowe, z widocznymi słojami. I ta zapachowa magia: drewno, wosk pszczeli, suszona lawenda w lnianym woreczku. Nawet w deszczowy wtorek czuję się jak w górskiej chacie.



Salon to wyzwanie na małym metrażu. Moja kanapa z funkcja spania ma tapicerkę welurową w kolorze zgniłej zieleni - to był strzał w dziesiątkę. Welur kojarzy się z przepychem, ale w matowym wykończeniu świetnie komponuje się z surowym drewnem. Mechanizm DL rozkłada się płynnie, bez szarpania, a pod siedziskiem jest schowek na dwie kołdry. Kiedy przyjeżdżają goście, nie muszę przepraszać za brudny materac. Problemem była tylko wysokość - niskie meble rustykalne często mają siedzisko na 40 cm, co dla wysokich osób bywa niewygodne. Rozwiązanie? Dokupiłam dodatkowe nogi do kanapy i podniosłam ją o 8 cm. Proste, a zmienia wszystko.



W kuchni postawiłam na otwarte półki z grubych desek modrzewiowych. Na nich gliniane misy, żeliwne garnki i lniane ściereczki w paski. Wnętrza w stylu rustykalnym uwielbiają niedoskonałości: pęknięcie w desce, nierówny rąbek obrusa, ręcznie malowany wzór na talerzu. Miałam dylemat z blatem - drewno wymaga olejowania, a przy codziennym gotowaniu to dodatkowa praca. Wybrałam kamień mydlany, który z czasem nabiera patyny. I tu ważna uwaga: nie każdy blat musi być z drewna. Rustykalność to nie muzeum, tylko żywa przestrzeń. Używam żeliwnej patelni, która waży 3 kg i za każdym razem przypominam sobie o sile natury.



Przedpokój bywa zapomniany, a to on wita gości. Powiesiłam w nim wieszak z kory brzozowej - taki, co wygląda jak urwany z pnia. Obok postawiłam skrzynię po jabłkach, w której trzymam szaliki i czapki. Moi znajomi często pytają, czy to nie kurzy się strasznie. Owszem, kurzy się, ale wystarczy raz w tygodniu przetrzeć wilgotną szmatką. Wersalka w tym miejscu byłaby zbędna, bo przedpokój ma tylko 4 metry. Zamiast tego postawiłam na funkcję: drewniany stojak na buty z listwami, który wpuszcza powietrze i zapobiega zapachom. Proste rozwiązanie, a robi różnicę.



Największym błędem, jaki widzę u początkujących, jest przesada z dekoracjami. Wnętrza w stylu rustykalnym potrzebują oddechu. Zostawiam puste miejsca na półkach, nie zapełniam każdej ściany. Zamiast trzech obrazków obok siebie - jeden duży w grubej ramie z naturalnego drewna. Zamiast dywanu z wzorem - jednolity, z wełny owczej, który można wytrzepać na balkonie. I nigdy, przenigdy nie używam sztucznych roślin. Suszone zioła w słoikach, gałązki eukaliptusa w wazonie, jesienią dynie i szyszki. To działa lepiej niż każda plastikowa dekoracja.



Ostatnio znajoma narzekała, że jej rustykalny salon wygląda jak skład mebli. Problem tkwił w proporcjach: wielki stół, masywny kredens, ciężkie krzesła. W małym pokoju to duszące. Przestawiłam jej meble tak, by między nimi został korytarz szeroki na metr. Dodałam lekką firankę z gazy, która rozprasza światło. I zmieniłam tapicerkę na krzesłach z ciężkiego aksamitu na len z domieszką wiskozy. Różnica jest kolosalna - pokój zaczął oddychać. Rustykalność nie musi być ciężka. Może być lekka jak poranna mgła nad łąką.



Na koniec mała rada: nie bójcie się mieszać. W mojej sypialni stoi nowoczesna lampa z czarnego metalu obok drewnianej ramy łóżka. To działa, bo łączy surowość z funkcją. I pamiętajcie, że wnętrza w stylu rustykalnym to proces. Nie musicie mieć wszystkiego od razu. Ja zbierałam meble przez trzy lata, a każdy z nich ma swoją historię. Drewniana deska do krojenia od lokalnego stolarza, ceramiczny dzbanek z targu staroci, pled z owczej wełny od znajomej z Podhala. To nie jest styl z katalogu - to styl, który tworzycie sami, kawałek po kawałku.