Jump to content

Tapczan - mebel, który uratuje Twoją sypialnię przed chaosem

From Dumlaxjävel wiki

Koleżanka z pracy kupiła tapczan tapicerowany welurem w kolorze butelkowej zieleni. Na co dzień służy jako kanapa w salonie, a gdy przyjeżdżają jej teściowie, rozkłada się w pełnowymiarowe łóżko. Mówiła mi, że tapicerka welurowa jest przyjemna w dotyku, ale trzeba uważać na sierść psa - welur zbiera wszystko jak magnes. Z drugiej strony łatwo odkurzyć, a plamy z czerwonego wina udało jej się usunąć wilgotną szmatką z mydłem. Nie każdy materiał tak znosi testy domowe.

Wsiadam na rower i jadę do IKEI po raz trzeci w tym tygodniu. To chyba znak, że czas przestać gonić za perfekcyjnym zdjęciem z Instagrama i zacząć myśleć o tym, jak naprawdę ma działać moje mieszkanie. Styl skandynawski kusi prostotą, ale gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że biała ściana i kilka doniczek to za mało. Problem zaczyna się, gdy w 38 metrach kwadratowych trzeba pomieścić życie czteroosobowej rodziny z kotem. Wtedy nawet najpiękniejsza lampa z duszą nie uratuje cię przed chaosem.

Pamiętam, jak szukałam mebla do pokoju gościnnego u rodziców. Mieli ciasny pokój, który służył też jako przechowalnia rzeczy. Tapczan okazał się strzałem w dziesiątkę. Mechanizm DL pozwala wysunąć dolną część do przodu i złożyć siedzisko, tworząc płaską powierzchnię do spania. Bez podnoszenia ciężkiego materaca, bez walczenia z zapadającymi się sprężynami. Wystarczy pociągnąć za uchwyt, a łóżko samo się rozkłada. I najważniejsze - pod spodem jest pojemnik na kołdry, poduszki i zapasową pościel.

Salon to serce mieszkania, ale w małym metrażu często pełni też funkcję sypialni. Wybrałam kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL, która po rozłożeniu daje miejsce dla dwojga. Tapicerka welurowa w chłodnym szarym odcieniu maskuje zabrudzenia i jest przyjemna w dotyku. Do tego stolik kawowy z szufladą na piloty i książki. Każdy centymetr musi być zaplanowany, bo inaczej kończy się to stertą koców i poduszek na podłodze.

Tapczan to nie jest zwykłe łóżko ani typowa kanapa. To konstrukcja, która łączy w sobie funkcję spania, siedziska i schowka. W moim przypadku wybrałam model z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym. Listwy są wygięte, sprężynują pod ciężarem i nie trzeszczą nawet po trzech latach użytkowania. Materac piankowy nie zapada się jak gąbka w tanich wersalkach, ale też nie jest twardy jak deska. Dla kogoś, kto ma problemy z kręgosłupem, tapczan z odpowiednim stelażem może być zbawieniem.

Sypialnia to azyl, ale w bloku z wielkiej płyty często bywa ciasna. Łóżko z pojemnikiem na pościel to podstawa, ale trzeba też pamiętać o odpowiednim materacu. Wybrałam model piankowy o wysokości 18 cm, który dobrze podpiera kręgosłup. Do tego stelaz listwowy z regulacją twardości w dwóch strefach. To nie luksus, tylko konieczność, gdy śpisz z partnerem, który wierci się w nocy. Farby w odcieniach błękitu i szarości pomagają wyciszyć się przed snem.

Ostatnia rada – testujcie meble przed zakupem. Nie kupujcie kanapy z funkcją spania bez sprawdzenia, jak działa mechanizm. W sklepie poproście o rozłożenie i złożenie kilka razy. Upewnijcie się, że stelaz listwowy jest solidny, a materac piankowy nie ma ostrych krawędzi. Dobrze, jeśli pokrowiec na materac można zdjąć i wyprać. Ja po roku użytkowania wciąż jestem zadowolona, choć przyznaję, że początkowo obawiałam się, że welur się zmechaci. Na szczęście nic takiego się nie stało, a wnętrza dla zwierząt mogą wyglądać naprawdę stylowo, jeśli tylko dobrze dobierzecie materiały i kolory.

Koszt takiego łóżka to wydatek rzędu 1500-2500 złotych, w zależności od tapicerki i mechanizmu. Moje z tapicerką welurową i mechanizmem DL kosztowało 1800 zł z dostawą. Porównując z ceną szafy wnękowej, która w moim metrażu i tak by się nie zmieściła, to oszczędność. A do tego oszczędność miejsca – nie potrzebuję komody ani regału na pościel. W małym mieszkaniu to jak znalezienie dodatkowego pokoju. I choć niektórzy mówią, że łóżko z pojemnikiem na pościel wygląda masywnie, to w nowoczesnych modelach rama jest niska, nawet 35 cm od podłogi, co optycznie powiększa przestrzeń.

Kiedy klientka pokazała mi zdjęcia swojego mieszkania w bloku z wielkiej płyty, od razu wiedziałam, że chce czegoś surowego, ale przytulnego. Wnętrza w stylu loft kuszą otwartą przestrzenią i industrialnym klimatem, ale w 45 metrach trudno o wysoki sufit czy odsłonięty mur. Prawda jest taka, że klucz tkwi w detalach. Zamiast wyburzać ściany, postawiłam na strefowanie kolorem i oświetleniem. Czarna farba na fragmencie sufitu nad jadalnią imituje wysokość, a metalowe lampy z długimi kablami robią robotę. Pamiętaj, że loft to przede wszystkim surowiec. Beton architektoniczny na jednej ścianie, nawet w płycie, zmienia charakter całego pokoju.

Oświetlenie to klucz. W salonie zawiesiłam trzy lampy na długich sznurach nad stołem. Każda z metalowym kloszem w kolorze czerni. Do tego taśma LED wpuszczona w profil aluminiowy wzdłuż ściany z cegłą. Cegła to oczywiście tapeta imitująca starą cegłę, ale efekt jest ten sam. Wieczorem, kiedy włączam tylko te punkty świetlne, pokój wygląda jak z magazynu w Nowym Jorku. Unikaj górnego światła sufitowego. Loft lubi grę cieni. Postaw na kilka źródeł światła na różnych wysokościach.